|
|
Wyzwanie
2009-07-09
|
Pytanie miesiąca: czym facetowi sprawic przyjemnośc na urodziny??? Dokładnie tak i nie inaczej - nie kupic, nie dac, żadne tam torciki i kwiatuszki... mężczyzna to tak skromne, nieskomplikowane i niewymagające stworzenie, że wystarczy MU tylko wizja spełnienia JEGO ukrytych marzeń i wybujałych fantazji. Mimo tego, że my kobiety wiemy iż tak jest, dwoimy się i troimy nad zakupami, pysznościami, pakowaniem całkowicie nieprzydatnych prezentów, spraszaniem gości, a później jeszcze sprzątamy cały ten pourodzinowy bajzel. A ON przyjmuje to jako "fajną sprawę", o której za trzy dni już nie pamięta. Co więc zrobic by pamiętał dłużej niż trzy dni?? Niż tydzień czy miesiąc?? Chyba tylko to, o czym sam marzy, a faceci marzą TYLKO o jednym. Sorka za uogólnienia, ale nie będę się rozdrabniac nad niewielkim procentem wyjątków, których tak naprawdę chyba nie ma.
Skoro "dawanie" sprawia nam radośc, dajmy więc siebie - a nie coś ze sklepu internetowego, nie z kwiaciarni czy cukierni. Jedynym ustępstwem może byc sex shop, gdzie można znaleźc dużo interesujących pomocy naukowych. Dzięki temu może poczuje że to rzeczywiście JEGO szczególny i ważny dzień, który warto zapamiętac i na pewno znów powtórzyc...
Mimo tego wszystkiego kobiety i tak chcą uszczęśliwiac swoich facetów na swój pokręcony sposób, idę więc na miasto w poszukiwaniu prezentu...
|
|
Komentarzy:
4
|
|
Auuu... aaaa.... jejaaaaa...
2009-06-24
|
... czyli coś, czego tygryski nienawidzą najbardziej na świecie!! DEPILACJA.
No więc w życiu prawie każdej kobiety nadchodzi taki moment, w którym zaczyna się zastanawiac czy te przeklęte włosy rosnące tu i ówdzie pełnią jakąś zaje**ście ważną rolę. Ta chwila na zastanowienie bywa zazwyczaj bardzo krótka i prowadzi do następnego etapu rozważania: jak się do cholery ich pozbyc?? Jeszcze na razie nie spotkałam faceta, którego podniecałby widok owłosionej kobiecej nogi... i nie tylko nogi... bleeeee. Tak jakby jest lato i raczej nie wypada wyskoczyc z miesięcznym zarostem ;)
Etap kolejny: gdy już zaplanowałaś metodę, poszukaj odpowiedniego narzędzia. Czasy opalania włosów świeczką raczej przeminęły wraz z młodością naszych babc. Pora na coś bardziej wyrafinowanego i sadystycznego - wyrwij, zniszcz, nie żałuj!! One i tak ciągle rosną :(
Metoda laserowa - co tu ukrywac - droga jak diabli i nie kończy się na jednym razie, ale podobno warto. Może kiedyś... Czyli pozostaje depilator i inne współczesne cuda techniki. Następny problem, jaki wybrac - mały, duży, drogi, tani, szybki, wolny, chłodzący, masujący, z rolkami, z pęsetami, jasna jego mac. Działający!!
Z chwilą użycia tego morderczego wynalazku dochodzisz do wniosku, że te włosy to nawet ci się podobają i całkiem fajnie wyglądają... w spodniach. Ale widzisz jak twój luby dostaje ślinotoku na widok krótkiej spódniczki i walczysz dalej. Do upadłego. Do ostatniego... włosa. Nic dziwnego, że w badaniach stwierdzono iż kobiety są bardziej wytrzymałe i odporne na ból - po takich życiowych doświadczeniach jesteśmy terminatorkami. Spróbuj kiedyś wyrwac "niechcący" jednego włosa lubemu. Może byc klata, ręka, albo noga bo na więcej się nie odważę. To i tak wystarczy do wystosowania wniosku rozwodowego, albo conajmniej kilkudniowego fochulca za spowodowany ból i cierpienie. O urażonej dumie nie wspomnę.
Po wielu bolesnych chwilach jesteś wyczerpana, zmęczona i obolała, ale szczęśliwa i gładka jak pupcia niemowlaka. I właśnie dla takiego efektu warto ten jeden raz w miesiącu się pomęczyc... |
|
Komentarzy:
4
|
|
Chwila dla siebie
2009-06-21
|
Dzień wolny od pracy to dzień świąteczny! I nikt nie przekona mnie że może byc inaczej!!!
Minuty spędzone przy dobrym filmie, kolejne na zakupach, albo dzień pościelowy... zawsze jest jakiś wybór, który zawsze okazuje się byc tym idealnym. To mój dzień i nikt nie będzie mi mówił co mam robic :P
Ostatnie takie święto, to dzień przechodzony na poszukiwaniu ciekawego prezentu dla kogoś szczególnego, co oczywiście nie wykluczało zboczenia z trasy i wstąpienia do uroczego sklepiku z seksowną bielizną... również na pewno udane, wieczorne kino pt. "Pamiętnik nimfomanki", który szczególnie polecam przy lampce wina i z paczką chusteczek ;)
Jedyny minus takiego dnia jest taki, że zawsze musi się skończyc, ale wtedy czekam z utęsknieniem na kolejny. To jak tęsknota za wyimaginowanym kochankiem - takim idealnym, tylko moim, z którym mogę zrobic wszystko co tylko zechcę, a on i tak znów się pojawi kolejnego świątecznego dnia. I wstanę kiedy zechcę, będę biegac w koszuli rozczochrana, może spędzę dzień w siłowni a może w łóżku... to moje chwile i nikt nie powie że wykorzystuję je niewłaściwie.
Ale jak na razie powrót do tego momentu, w którym trzeba pracowac, a nie rozmawiac...
Do następnego wolnego mój książę :)
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Przed snem.
2009-06-15
|
Wokół panuje spokojny, wieczorny zapach ciszy. Przez uchylone okno słychać dobiegający z oddali, ledwo słyszalny koncert miejskiego ruchu ulicznego... Jest ciepła, wręcz duszna, błagająca o kilka kropel deszczu noc.
Ale ja nie o tym chciałam...
Słyszę nierówny, pochrapujący oddech, którego właściciel jakoś tak niby niechcący "rozwalił" się na moją połówkę łóżka. Widzę jak Jego czarne, falujące włosy ułożyły się na poduszce na kształt czegoś w rodzaju "dotknij mnie i pogłaskaj", a usta wciąż wychrapują magiczne słowo "całuj". Czuję Jego niedbale zarzuconą na mnie nogę, na której włoski szeptają "nie odejdziesz"... W głowie słyszę Jego śmiech, skóra pamięta każdy dotyk, usta - wszystkie pocałunki, ale serce wspomina słowa. Słowa, które sprowadzają na ziemię z najbardziej oddalonych zakątków stanu zakochania. Słowa, które chciałoby się żeby nigdy nie istniały, by nigdy nie zostały wypowiedziane...
Pewien cytat zwrócił ostatnio moją uwagę: "Kobieta gdy zaczyna wątpić, przestaje kochać". I teraz mam problem... co autor (a raczej autorka - Zuzanna Rabska) tej myśli miała w głowie, gdy pisała słowo "wątpić". Chciałabym wiedzieć na ile mogę dopasować tą krótką notkę do tak zwanej sytuacji obecnej. Wątpić w człowieka, w jego czyny, słowa i uczucia, w siebie...
Jest naprawdę upalna noc. Zza okna wciąż dobiegają odgłosy zasypiającego już, angielskiego miasta. Spragniona sięgam po szklankę soku, kilka kropel spływa po brodzie i niknie w ciemności pokoju.
Pewnych słów wciąż jednak będzie bardzo brakowało...
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Jesień.
2008-10-26
|
Jesienna, melancholijna, deszczowa pogoda przy dźwiękach Trilogy. Przeglądam stare wpisy, wspominam minione miesiące... Jak wiele sie zmienia - rzeczy, ludzie, miejsca... Jak wiele człowiek musi przejść, by dojść do właściwego, wyznaczonego sobie punktu? Kto decyduje o poziomie trudności z tym związanych i kiedy w końcu wie, że to juz koniec poszukiwań? Trochę to zagmatwałam próbując utrzymać myśli, które akurat się pojawiają.
Na jakim etapie jestem ja i w jaki sposób poznam że to właśnie ten moment? Nie chcę pewnego dnia się obudzić z przeświadczeniem że właśnie coś mnie ominęło...
Do czego dążę?? Czy to jest właśnie jedna z takich chwil? Tak, jestem szczęśliwa mając możliwość zrealizowania i spełniania swoich snów i marzeń, czując się kochaną, ale... No właśnie nie powinno być żadnego ale, jednak ono istnieje i nie potrafię określić jego źródła. Pojawiają się zakłócenia i szumy, utrudniające odbiór uczuć... wspólne życie, bliskość, delikatny dotyk dłoni na skórze, przyspieszony oddech, bicie serca, ciepło ciała, wspólne noce i dnie, zapach... nie jestem w stanie w pełni się z tego cieszyć. Bardzo chcę, staram się i zrobię wszystko by to zmienić... móc w pełni czerpać z życia to co najlepsze, brać i dawać z siebie wszystko, traktować dzień jak wyzwanie by przeżyc tą miłość z bezwarunkową radością.
|
|
Komentarzy:
2
|
|
2008-02-13
|
Długo tutaj nie zaglądałam... za długo... Luty - niby mój miesiąc, ale wyjątkowo paskudny i nieprzychylny. Gwiazdy w tym roku się nie postarały, a moje aniołki chyba się urlopują :) Kolejny urodzinowy dzionek daleko za mną, spędzony samotnie w objęciach upartej infekcji gardła, która ciągnie się uporczywie już drugi tydzień :/ i nie ma zamiaru sobie odpuścić... Oooooj... chyba musi mnie kochać :) Wokół mnie zaczyna się pojawiać coraz więcej pustej przestrzeni, nie jestem sama, ale czuję się opuszczona i bezsilna... brakuje mi energii, brakuje kogoś, kto wysłucha, przytuli i zrozumie... brakuje rozmowy... spokojnego wieczoru przy winie, muzyce i kawałku sera... Czy to tak wiele? Pisanie jest i zawsze było jednym ze sposobów na wyrzucenie części siebie, znieczulenie się, zdystansowanie... teraz tego potrzebuję... |
|
Komentarzy:
3
|
|
2007-11-04
|
Oj dłuuuugo mnie tutaj nie było... całe wieki świetlne ;) Spowodowane jest to poniekąd najzwyklejszym brakiem czasu, ale bywa mnie tutaj mniej również z całkiem prozaicznego powodu, jakim jest nieco ograniczony dostęp do netu. Oprócz ogromnej ilości nowych, dość "przyziemniemałychiwielkich" spraw, w moim życiu pojawiło się coś jeszcze... iskierka :) Ciepło, radość, miłość, pożądanie, pragnienie, szczęście, przyjaźń, ekscytacja, kochanie... Kociaku właśnie teraz rozmawiamy :) Bardzo Cię kocham :) dokończę więc innym razem... :))))
|
|
Komentarzy:
2
|
|
Nowe życie
2007-09-13
|
Mam dziś maleńką chwilkę, którą mogę przeznaczyć na małe co nieco... Moje życie pomalutku zaczyna się układać w logiczną całość... praca, miły pokoik... taaaak, to dobry początek, ale ja nie o tym dziś chciałam :-) Ten wpis jest dla osoby, która sprawiła, że moje złe chwile przestały istnieć.
".... proszę nie zmieniaj się, zrób wszystko, bym nie bała sie słów Kocham Cię..."
|
|
Komentarzy:
4
|
|
:-)
2007-09-08
|
Dziękuję Bartuś :-)
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Środek tygodnia
2007-08-15
|
Ojej... zakwasy fajna rzecz ale niekoniecznie te po siłowni :-/ Wolę takie, które przez dobrych kilka dni przypominają o fantastycznie rozkosznych chwilach spędzonych w objęciach boga seksu... o ile taki istnieje. Moja ostatnia taka chwila... jeszcze ją pamiętam ale szczegóły może nie tym razem. Dziś z przykrością muszę stwierdzić, że to tylko wczorajsza siłownia. Raczej nie potrzeba mi pozostawiać tam swoich centymetrów, a nawet raczej nie byłoby to wskazane przy mojej wadze, ale to dobry sposób na wyładowanie swojej negatywnej energii i zapomnienie o niedoskonałościach... innych osób :-). To taka moja sprawdzona jak dotąd metoda pozwalająca na uspokojenie myśli, ale i rozgrzanie ciała, zwiększenie energii a przy okazji wyrzeźbienie sylwetki. Taki sobie skutek uboczny :-)
Na razie nie bardzo mam ochotę pisać o czymkolwiek innym, tak więc pozostawiam to do następnego, może bardziej twórczego momentu. Słoneczne pozdrawiaki
|
|
Komentarzy:
2
|
|
| O mnie |
 |
|
|
| << | Maj 2012 | |
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | | | |
Księga gości
| Statystyki |
Liczba osób które tu wpadły:
1184
|
Liczba osób które zostawiły notkę:
39
|
|
Liczba osób które odważyły się wpisac do Ksiegi Gosci:
4
|
|
|